2005-10-01 19:01:39
Propozycja
Santos szedł spokojnie leśnymi ścieżkami rozglądając się na boki, co jakiś czas schylając się i zrywając jakieś zioło. Następnie chował je w poły płaszcza i szedł dalej pogwizdując sobie wesoło. W między czasie, wypowiedział zaklęcie, które zmieniło napierśnik Arisy w pierwotny kształt.
-Zaczynasz mnie denerwować, wiesz?- Burknęła do Santosa. Szła przed siebie, co chwila musiała się zatrzymywać żeby nie zgubić beztroskiego jak na razie maga
-Dlaczego tak mówisz moje dziecko.- Szedł zadowolony aż tu nagle przystanął przy krzaku dzikiej róży. -O to jest naprawdę piękny kwiat.- Powiedział i zerwał parę chowając kilka płatków do kieszeni.
-Mowie szczerze, i nie jestem twoim dzieckiem. Nie wyglądasz na wiele starszego ode mnie- Syknęła przez ząbki i splotła ręce na napierśniku
-Wygląd czasem myli mam coś ponad 60 wiosen.- Mówił spokojnie i wolno niby ważąc każde słowo. Arisa popatrzyła na niego w szoku. Miała teraz bardzo komiczny wyraz twarzy
-Ponad 60?
Mag zachichotał patrząc ciągle na minę Arisy.
-Naprawdę, ale chyba więcej.- De Ram zamyślił się gładząc się po podbródku. -Jakoś po 50-tce straciłem rachubę.
-Super, a ja myślałam ze masz około 20... trudno, miewa się błędy. To dzięki demonowi tak?
-Zgadłaś moje dziecko.- Schował dłonie w rękawy. -Wiesz czasem we wszystkim znajdą się jakieś plusy.- Na jego młodziutkiej twarzy pojawił się anielski uśmieszek. -A właśnie,- Zamilkł na chwilę. -Jakie jest Twoje życzenie?- Zapytał
Arisa westchnęła ciężko. Życzeń można mieć wiele. I równie wiele plątało jej się po głowie. Od błahych po niewyobrażalnie głupie.
-Sama nie wiem, za dużo ich mam...
-Przecież możesz życzyć sobie wielu rzeczy- Puścił do niej oczko, potem przystawił palec wskazujący do ust i powiedział. -Ale nie mów Gilbertowi.- Zaśmiał się
-Cóż... no dobra, nie powiem, bo ten idiota jest teraz nieobliczalny - Powiedziała chłodno. -Po pierwsze, nie chce jakiegoś umagicznienia specjalnego miecza czy żeby lśnił mi się na czerwono, mógłbyś go po prostu przy tych gabarytach uczynić trochę lżejszym?
-Nie ma sprawy na dobrą sprawę nie jest to takie strasznie trudne.- Zamyślił się na chwilę. -Zbroja też ma być lżejsza?- Zapytał spokojnie
-Jeśli można...- Odpowiedziała równie spokojnie
-No to się rozbieraj.- Powiedział podwijając rękawy do łokci. -Do naga.
Dziewczyna zrobiła duże oczy
-Żartujesz sobie?
-Czy wyglądam jak bym żartował?- Zapytał z poważną miną.
Dziewczyn wplotła dłoń we włosy.
-Nie mogę się owinąć niczym?
-Niestety nie, bardzo mi przykro.- Rozłożył ręce. Warknęła cos pod nosem i szybko się rozebrała odgarniając włosy do tylu nerwowo. Santos z niekrytym rozbawieniem obserwował dziewczynę i czekał aż złoży cały swój sprzęt w jednym miejscu.
-Widzę, że nogi masz ładne.- Powiedział przekornie. W tym momencie ciężka sakiewka z zlotem minęła jego głowę o milimetr.
-Jeszcze jedno słowo...
-No wiesz zgrabna też jesteś no i co do pier...- Popatrzył na jej minę i nie skończył uśmiechając się słodko.
-Mógłbyś się streszczać? Marznę tutaj! - Warknęła i nic nie zrobiła, bo nie miała pod ręka niczego ciężkiego
-Już już.- Mag ukucnął i odłożył na jedną stronę ubranie dziewczyny a na drugą wszystkie elementy zbroi i broń. Santos wyciągnął coś z kieszeni i zaczął rozcierać czarne zioła na blachach. Zaczął coś mówić do siebie wykonując znaki w powietrzu. Nagle cała zbroja zalśniła i zmieniła kolor na kruczo czarny.
-Proszę, na dobrą sprawę mogłaś zostać w ubraniu, potrzebne były mi jedynie blachy.- Uśmiechnął się. Ubrała się i z miną nie do odczytania podeszła do Santosa. Nie wyglądała na zadowolona.
-Spokojnie nie znasz się na żartach moje dziecko.- Potargał jej włosy ręką uśmiechając się ciągle.
-Nie na takich- Zacisnęła ząbki -Następnym, razem, łaskawie sobie daruj!
-No i dobrze może łaskawie podniesiesz zbroje, chyba nie myślisz, że ja to zrobię.- Powiedział spokojnie
-Nie, nie myślę- Podniosła ją i założyła na siebie z powrotem. Rzeczywiście była lżejsza
-Jest też twardsza.- Powiedział i nagle zaczął patrzyć się na jej tyłek bez żadnego skrępowania.
-Słuchaj... może i wyglądam na ślepą, ale nie jestem- Prychnęła -A co z mieczem- Zmieniła temat
-Uderz w to drzewo.- Powiedział spokojnie wskazując na ogromny dąb palcem. -Nie powinnaś mieć problemów z jego ścięciem.- Klinga również była czarna jak noc i lekka niczym piórko.
-Dzięki...- Z gracja zamachnęła się i rzeczywiście drzewo runęło -Niezły bajer...
-No cóż miałaś, czego chciałaś a teraz ja będę mógł zażądać, czego dusza zapragnie.- Powiedział spokojnie. -Nawet mógłbym ci powiedzieć żebyś mi się oddała.- Gdy skończył to mówić nagle znalazł się przy niej i szeptał jej to do ucha.
Skomentowała to wymowną ciszą. Odsunęła się szybko od niego.
-Dobra dobra musimy poszukać Caina i się nim zając.- Mówił spokojnie patrząc na Arisę tak jakby nic na sobie nie miała.
-A po co ci Cain?- Zmrużyła oczy niczym wściekła kotka
-Chyba, do czego, nie jest mi potrzebny, prawda?- Uśmiechnął się wrednie.
-Co masz na myśli?- Nie miała zbyt ucieszonego wyrazu twarzy
-Dobrze wiesz, o co mi chodzi, prawda?- Pokazał kły szczerząc się.
-Tak, ale udaje głupią, bo mam nadzieje, że powiedz coś innego... Dlaczego chcesz go zabić, jeśli dobrze to zrozumiałam?
-A zgadnij.- Nie czekał na jej odpowiedź. -On jest oficjalnym następcą tronu.
-Co?! CAIN JEST TYM KSIECIEM?!- Zdziwiła się totalnie -Z początku tak myślałam, ale... Zostaw go w spokoju! Przecież zmienia się w wilka! Nikt się tego nie domyśli!
-Ty masz słuchać mnie.- Wskazał kciukiem na siebie. -Więc siedź cicho i rób, co ci każę.- Mówił spokojnie patrząc z pogardą na Arisę. -I nie ma żadnego ale, rozumiemy się?!- Krzyknął, ale zastanowił się -Chociaż jest jeszcze jedno wyjście.
-Jakie? - Popatrzyła na niego z mieszaniną ulgi i złości
-Trzeba go usunąć do czasu ślubu Gilberta i Ellen.- Powiedział spokojnie.
-Usunąć? To znaczy?
-Trzeba dać mu coś do roboty żeby nie mógł interweniować w sprawach zamku i żeby nie dowiedział się o śmierci jego ojca.- Powiedziała jednym wdechu,
-Mam się tym zając? - Spytała cicho
-Jak chcesz żeby żył.- Zamilkł na chwilę i dodał. -Oczywiście to nie jest rozkaz wywiązujący cię z umowy.- Uśmiechnął się wrednie, mag wyglądał jak kawał skurwysyna. -Bo zrobisz to z własnej nie przymuszonej woli.
-Domyśliłam się tego- Powiedziała z dezaprobata -Czy mogę się zapytać, w która stronę mam iść żeby go znaleźć i poprosić o to bym mogła się z nim dogadać, kiedy jest wilkiem, inaczej go nie zatrzymam- Burknęła ponuro
-To już masz u mnie dwa długi wdzięczności.- Podszedł do niej mówiąc spokojnie w języku magii i pocałował ją. -Teraz możesz go rozumieć a teraz idź na południowy wschód tam go znajdziesz.- Stanął i popatrzył w stronę lasu. -Są z nią jeszcze dwie osoby demon i jakaś kobieta, więc uważaj.
-Jasne- Syknęła i poszła w stronę, która wskazał. Po chwili otarła usta -Skurwiel- Podsumowała to krotko.

skomentuj (2)
2005-09-20 19:47:28
Obietnica
Gdy tylko mag i Arisa zniknęli za drzewami, Gilbert odetchnął z ulgą. Wreszcie mógł pozbierać myśli, które szalały jak huragan. No i do porządku się ubrać, bo wcześniej musiał się zakrywać wszystkim co było w pobliżu^^
- Umarł król... niech żyje król - powtórzył sobie prawie bezmyślnie, gdy wkładał miecz za pas.
Ell stałą w bezruchu. Patrzyła bezmyślnie w jąkaś pustke.
- Wszystko w porządku? - spytał ją i uważnie się jej przyjrzał - Może zabiorę cię do zamku?
- Król...ojciec....- zaczęła mamrotać
Przytulił ją i lekko pocałował w policzek.
- Wiem, że bardzo cierpisz... ale - zastanowił się na moment - Nie zostawię cię i będę cię wspierał jak tylko będę mógł.
- Nie...- odepchneła go od siebie
Tego się nie spodziewał. Zupełnie. Odsunął się, odwrócił się od niej i spytał pozornie spokojnym tonem:
- Chcesz zostać sama?
Tak naprawdę był zdenerwowany.
- To Twój mistrz....jesteście powiązani - zaczęła drżącym głosem
Od razu zrozumiał aluzję.
- Nie zrobiłem tego! Nie jestem w to zamieszany! - warknął nieswoim głosem i spojrzał na nią ognistym wzrokiem. Po chwili jednak zapanował nad sobą i dodał łagodniej - Nie mów o nim. Proszę...
- Ale...nie zdąrzyłam nawet sie z nim pozegnać...porozmawiać..- rozpłakała sie jak małe dziecko
- Ellen? - ostrożnie przysunął się do niej, ale nie przytulił - Proszę, nie płacz...
- Moze zamknął mnie w tej wieży..ale...ale..ale był jedyną moja rodziną! - prawie krzyknęła
Nie odpowiedział. Po prostu czuł podziw dla tej dziewczyny, która doznała tyle krzywdy od swego ojca, a nadal potrafiła go kochać... Gilbert nigdy by nie potrafił przebaczyć swojemu ojcu. Nigdy.
- Jesteś wspaniała - powiedział bardzo cicho i spojrzał gdzieś w dal.
Dziewczyna nie odpowiedziała. Płakała dalej nie potrafiac tego powstrzymać
- I co teraz będzie?
- Wszystko się jakoś ułoży - odparł i uśmiechnął się niezauważalnie - Mnie też zżera przerażenie od środka... Ale razem jakoś sobie poradzimy, prawda?
Spojrzała na niego zapłakanymi oczami
- zostaniesz ze mną?
- Zostanę. Nigdzie nie pojadę - powiedział pewnie - Jesteś dla mnie ważniejsza niż przysięga.
- Dziękuję..a.a teraz mnie przytul...tak jakbyś nie chciał mnie wypuścić
Objął ją bardzo mocno i przycisnął do serca, które biło nierówno i nerwowo.
- Nie puszczę - szepnął jej do ucha.
- Dziękuję
- Obiecuję, że juz cię więcej nie skrzywdzę... i nikomu na to nie pozwolę...
Dziewczyna wtuliła sie w niego i zemdlała. Na szczęście trzymał ją tak mocno, że się nie wyślizgnęła...
skomentuj (0)
2005-09-12 19:31:53
Radosna nowina...

Mag szybował nad lasem, patrzył swymi czerwonymi ślepiami, szukając trójki ludzi. Oczywiście widział leśne zwierzęta kryjące się w norach i uciekające tu i tam. W końcu Santos dostrzegł osoby, które chciał zlokalizować. Uśmiechnął się i zaczął zniżać lot. W tym czasie Arisa przedzierała się przez krzaki, po chwili dotarła do miejsca, którego szukała. Znalazła Gilberta. Ale nie tego się spodziewała. Schowała się za drzewem szybko.
-Wstawać!- Warknęła krzycząc jednocześnie. Gilbert leniwie otworzył oczy. Spojrzał w górę, na korony drzew i uśmiechnął się.
-Ale miałem piękny sen... Nawet nie wiecie.- Powiedział do nie wiadomo, kogo. Ale po chwili zorientował się, że jednak nie śnił. I że ktoś... ktoś PODGLĄDA!
-Arisa!- Warknął i pociągnął płaszcz tak, żeby się nim lepiej zasłonić. Ell tylko mruknęła coś przez sen o kremówka i spała dalej. Nagle pomiędzy krzyczącymi na siebie stronami wyglądał mag, i zaświecił się jak ognisko. Rozłożył ręce w powitalnym geście i powiedział anielskim głosem.
-Radujcie się moje dzieci,- Uśmiechnął się równie anielsko. -wasz król odszedł w zapomnienie.
-Król?- W tym momencie Gilbert zapomniał o Arisie.- Nie żyje?
Przez moment na jego twarzy pojawił się szatański uśmieszek.
"Dobrze mu tak, staremu knurowi... za to, że skrzywdził Ellen..."
Arisa spojrzała na maga uważnie.
-Nie powiem żeby mnie to nie cieszyło, ale maczałeś w tym palce, prawda?- Uniosła lekko brew.
-Ty się zamknij.- Wskazał na nią palcem i wyszczerzył wrednie zęby. -Król umarł na zawał serca.- Mówił sycząc przez zęby. Wtedy Ell powoli otworzyła oczy i obudziła się przecierając je. Usiadła opatulając się w płaszczyk
-Co się stało?
-Co? Nie wierze!- Podniosła się zawiązując płaszcz na sobie.
-Co chcesz osiągnąć przez zabijanie króla, lub doprowadzenie do jego śmierci? - Kontynuowała nie przejmując się zaprzeczeniem maga, Arisa. Santos wysyczał kolejne zaklęcie wskazując na napierśnik Arisy. Ten zafalował poczym stał się płynny niczym woda. Mag przesunął rękę kilka centymetrów wyżej, a ciecz szła w raz z jego ruchem. Osadziła się ona na jej twarzy poczym zastygła.
-Mówiłem ci...- Powiedział cicho i dodał głośniej. -zamknij mordę!- Zaczął sapać i popatrzył na Gilberta dodając w jego głowie.
"Uspokój Ellen, szybko!"
Rudowłosy kątem oka zerknął na to, co się stało, ale po chwili patrzył już tylko na Ellen.
-Wszystko w porządku?- Spytał na dobry początek.
- Nie! Nic nie będzie w porządku póki ON tu jest!
Arisa patrzyła wściekła na maga jednak nie mogła nic powiedzieć.
"Gilbert masz być z nią bardzo blisko" Powiedział Santos a skończył X'lamnan "aż zostaniesz jej mężem i królem" Później mag popatrzył na Arisę i zaczął iść w stronę lasu.
-Idziesz ze mną pani rycerzyku.- Powiedział pogardliwie.
"Będę jej pilnował. Nawet nie musisz mi tego mówić"
Chłopak przytulił księżniczkę i powiedział do niej cicho:
-Widisz? Już sobie idzie... Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...
Arisa pomyślała coś mało cenzuralnego i postąpiła krok za magiem. Miała ochotę skopać mu dupę, ale się powstrzymała. Gdyby mogła westchnęłaby ciężko.
"Nie jestem pani rycerzyk. Jestem Arisa..." Pomyślała tylko i poszła za magiem

skomentuj (0)
2005-09-01 14:25:09
Metamorfoza .....

Gdy tylko Amelia wyszła z pokoju, Evo ubrał sie w swoja zbroję,
przypiał miecz i wygladajac przez okno czy nikogo niema, wyszedl po kamiennym parapecie.
Z parapetu wskoczyl na dach zamku, potem zsunął się po rynnie i omijajac straznikow zaczal
zakradac się do komnaty tronowej. Ominął bezproblemowo jeszcze kilku wartownikow, bylo ich cos za duzo,
zawsze stalo maksymalnie szesciu siedmiu a teraz z dziesięciu ich było.
Poruszał się za ogromnymi kolumnami w strone tronu, gdy doszedl do ostatniej,
zauwazyl straznikow i biskupa królestwa, ktory odmawial pacieze za czyjac dusze,
chłopak przygladnał się bliżej i zobaczył najpierw korone, a poźniej martwego króla.

- Doczekałeś się swego idioto, ale to ja miałem być Twoim katem nie ktos inny
- w jego oczach pokazął się błysk, widział w swoim umyśle jak mogło wygladać to zdarzenie,
sposród tysięcy obrazów wybrał jeden, ponieważ zauważył dwie jakby stopy,
których krew zmarłego nie sięgła, lecz omineła. - Skoro go widział to musiał zawołać straż,
a wartownicy są tacy sami jak przedtem, musiał więc byc niewidzialny, to wyjaśnia,
dlaczego nikt go nie złapał ..
- szeptał pod nosem Evo

Tym samym sposobem opuscił salę tronowa, i ruszył w kierunku wyjścia. "Chyba zaniedbałem trening,
widze że jest tu wielu silniejszych ode mnie, w kilka dni nie zdąrzę tak podnieść swojej mocy,
chyba że ..." - pomyślał a w jego oczach pokazał się ten sam błysk co wcześniej.
Wychodząc z królestwa Evo ujżał swą przyjaciółke wilczycę, była troche większa,
ale poza tym nic się nie zmieniła,
przywitała się ze swoim "kumplem", który pogłaskał ją po głowie,a potem powiedział:

- Musimy coś zrobić, czas nadszedł .... ruszajmy więc

Wsiadł na wilczycę i pokierował ją na północ, gdy tylko minęli las królestwa,
chłopak zatrzymał wilczycę i dał jej coś do jedzenia mówiąc:

- Masz, to sprawi że sie nie będziesz męczyła przez 3 dni i 3 noce,
a Twoja naturalna szybkość wzrośnie 5-krotnie


- wilczyca zjadła coś przypominające wygladem groszek,
po czym poczuła coś w sobie a jej oczy "pochłonęła" błękitna barwa. Evo wsiadł na zwierzę,
które ruszyła z ogromną prędkością. Podczas jazdy oboje mijali różnego rodzaju lasy, góry,
rzeki i jeziora, wilczyca wogóle sie nie zatrzymywała, a jej bieg z każdą minuta powoli sie zwiększał.
Po 2 dniach i 1 nocy znaleźli się na splugawionej ziemi, wszystko wokół,
drzewa, rośliny, ziemia ..... umierało.
Evo zsiadł z przyjaciółki i wypowiadając jakieś nieznane nikomu słowa sprawił,
że między dwoma zniszczonymi drzewami otworzył sie błękitny portal,
razem z wilczycą wkroczyli przez niego.
Oboje ujżeli ogromna czarna twierdzę do której prowadziło kilka mostów,
wokół twierdzy znajdowała się fosa,
nie była jednak wypełniona wodą, lecz jakimś seledynowo-zielonym kwasem,
w powietrzu czuć było śmierć i rozkład.
Zwierzę zlękane, zaczęło iść bliżej swego towarzysza, Evo jednak zachowywał się, tak jakby był tu już nie raz.
Krocząc jednym z mostów dotawrli do czarnej jak mrok twierdzy, ogromne wrota otworzyły się przed przybyszami,
którzy bez dłuzszego zastanawiania się wszedli do środka. Gdy tylko minęli bramę,
drzwi zamknęły się za nimi z ogromnym hukiem. Chłopak szedł w jakims kierunku (chyba ma mapke w oczach :D),
wiedział doskonale gdzie ma iść. Po kilku minutach marszu, zatrzymał się przed dużym budynkiem z którego wylewała się lawa,
drzwi były zrobione z kości jakiegos wielkiego zwierzęcia. Evo kopnął w drzwi, które otworzyły sie głosno, wszedł do środka,
za nim podąrzyła wilczyca, jego oczom ukazał się ogromny piec, w którym wyrabiało się broń, obok pieca stało kilka osób,
jednak nie byli to ludzie, w pokoju obok było widać jakiegoś maga, który mówił cos pod nosem przez sen.
Nagle każdy w budynku usłyszał żadanie chłopaka:

- Chcę dwie zbroje, drugiego miecza i pelerynę!

Śpiacy mag spadł z krzesła slysząc krzyk, podniósł sie z ziemi i rozpoczął konwersację z nowo-przybyłym:

- A masz zapłatę ? - syknął przez zęby

- Masz - Evo wyciagnał jakiś woreczek i rzucił go magowi - Tym razem jednak chcę najwyższą jakość waszych wyrobów.
Wrócę tu za trochę, i wszystko ma być gotowe na czas.
- dodał chłopak po czym wyszedł z budynku,
a za jego plecami słychac było rozkazy maga

- Słyszeliście ! Do roboty ! Wy nędzne szczury !

Evo ruszył prosto, minął duże przejście wykute z kamienia i skierował się ku nowemu celowi.
Jego oczom ukazał się podobnych rozmiarów budynek, lecz zamiast lawy z jego dachu wydobywała się błękitna moc.
Drzwi były zrobione z trupich czaszek, tym razem drzwi otworzyły się same. W wewnątrz budynku było duzo miejsca,
na środku pomieszczenia znajdował się ogromny pentagram z małymi kanalikami. Na każdym ramieniu piecioramiennej gwiazdy,
a także w środku było miejsce siedzace. W budynku było również 6 różnych drzwi,
otworzyły sie pierwsze i wyszedł z nich nekromanta, który od razu wiedział czego chce przybysz,
Evo rzucił mu identycznym woreczkiem, jaki dał wczesniej magowi. Nekromanta zchował zapłatę i zastukał swoja laską 5 razy.
Otworzyły się pozostałe drzwi, pokolei zaczęli wychodzić z nich: elf, człowiek, ork,
nieumarły i jakieś stworzenie podobne do smoka i człowieka, wszyscy przybyli mieli czarne jak mrok oczy,
każdy usiadł na swoich miejscach. Evo usiadł na środku, wilczyca połozyła się obok drzwi.
Na przeciw chłopaka siedziało smoczo-podobne stworzenie, a nastepnie w prawą stronę patrząc elf, człowiek,
ork i nieumarły. Nekromanta przyniósł jakąś księgę ze swojego pomieszczenia, po czym stanał za plecami Evo,
nie wkraczajać na ogramny pentagram. Kazdy osobnik poczał nacinać swoje dłonie,
z lecąca krew spływała prosto w kanaliki pentagramu. Nakromanta podał błękitny sztylet Evo, który naciał sobie obie dłonie,
jego krew zaczęła płynąć na środek pentagramu, po chwili zmieszała się z krwia innych.
Evo odrzucił sztylet i powoli oddychał, bez strachu czy tez podniecenia. Był jak skała.
Nekromanta cały czas wypowiadał jakies słowa, a po krótkiej przerwie zaczał odprawiać rytuał,
wymawiał słowa zaklęcia jeszcze przez pewien czas:

- Stań się na nowo tym czym byłeś w przeszłości, niech wróci twa dawna siła, twój wygląd, niech stwór,
który został zapieczętowany powróci spowrotem do naszego świata, by niszczyc zło i samemu nim być,
by zawładnać śmiercią. Niech odrodzi się na nowo Tytan Wody i Wiatru !!"

Krew zaczeła się świecić różnymi kolorami,
a następnie unosząc się w górę okrążała chłopaka. A po kilku okrążeniach zaczęła łączyc się z nim.
Nekromanta wypowiadał dalej słowa zaklecia. Evo poczuł pierwsze bóle,
tak jakby cos zaczeło wdzierać się w jego ciało z kazdej strony. Z bólu podniósł głowę w górę,
a jego krzyk było słychac w całej twierdzy. Ból tak okropny do zniesienia,
że nawet najmęzniejszy wojownik płakałby jak dziecko. Krew weszła w ciało chłopaka,
Nekromanta stuknął trzy razy o podłogę a z ciała Evo zaczęły powoli wyrastać skrzydła,
wyglądem przypominały skrzydła błękitno-czarnego smoka. Jego uszy przybierały kształt elfickich.
Wokół ciała poczęła się tworzyć błękitna poświata, a samo ciało przybrało na sile i mięśniach.
Nekromanta wymówił ostatnie słowo zaklęcia i wszystko wróciło swowrotem no normy, jedyne co zostało to uszy,
które nie zmieniły kształtu na pierwotny. Pięciu członków rytuału wróciło do swoich pomieszczen,
nekromanta usmiechnął się po swojemu i zadowolony z udanego rytuału zwrócił się do "ofiary":

- Wróciłeś w końcu by zdobyć moc, wiedziałem że się nie oprzesz takiej sile .... Dalej wiesz co robić,
chyba nie musze Ci tłumaczyć jak wydobyć to z siebie, a teraz odejdz jak najszybciej,
bo sprowadzisz na nas zagładę
- powiedział i wrócił do swojego pokoju

Evo wstał, czuł jeszcze ból podczas podnoszenia się, ale po kilku sekundach był jak nowonarodzony:

- Idziemy teraz po nasz ekwipunek - chłopak zwrócił się do wilczycy,
która oszołomiona tym wszystkim wykonała jego polecenie natychmiast.

Wrócili oboje do budynku, w którym byli wczesniej, dwie gotowe zboje stały już pod ścianą,
miecz wisiał na ścianie, a peleryna była zawieszona na wieszaku. Mag, który wział zapłatę zwrócił się do chłopaka:

- Wszystko gotowe, mamy również dla Ciebie mała niespodziankę, zrobiła sie podczas wyrabiania miecza
- powiedział mag i dał chłopakowi naszyjnik, na którym był metalowy ząb.

- Może być, przyda się - odpowiedział Evo - Dzieki za sprzet, jestescie najlepsi w tym fachu
- dodał zdejmując swoja stara zbroję i zakładając nową.

Włożył dwa miecze, na znak "x" na plecy, załozył pelerynę i kaptur, w drugą zbroję nieumarli "ubrali" wilczyce.
Chłopak wyszedł z budynku i przechodząc przez portal opuscił krainę nieumarłych. W nowej zbroi nie tylko on czuł się świetnie,
wilczyca w swoim nowym "ubranku" czuła magiczną moc, która dodawała jej odwagi i szybkości.
W królewskim lesie byli dwa razy szybciej. Evo zatrzymał zwierzę, i z niego zsiadł a nastepnie zwrócił się do niego:
- Pamietaj, ze o miejscu w którym bylismy nikt sie nie moze dowiedziec, byloby to neibespieczne dla całego świata ...
A teraz chodz pokarzemy się Amelii
- powiedział chłopak z usmiechem na twarzy,
wilczyca również usmiechnęła się po swojemu.
A potem razem ruszyli w stronę zamku .....
skomentuj (4)
2005-09-01 14:18:16
Poranek

Amelia jak to na nią przystało obudziła się około godziny siódmej. Obok leżał śpiący Evo. Delikatnie wstała poszła do łazienki i zaczęła się oporządzać Uczesała wysoko włosy związując je błękitną wstążeczką, Weszła cichutko do pokoju
Evo słysząc szum wody (xDD) zaczął powoli podnosić swoje ciężkie powieki, zaczął coś jąkać pod nosem:
- Mamo, jeszcze wcześnie, nie chce mi się wstawać...
Podeszłą do łóżka lekko pocałowała chłopaka w czoło...
Nachylając się do jego ucha szepnęła- jak chcesz to śpij, ale nie wychodź z pokoju
- Oooo to chyba nie mama - uśmiechnął się i objął dziewczynę w pasie - To jakaś piękna istota - znów się uśmiechnął
w momencie objęcia upadłą całym ciałem na chłopaka...
Obrócił się tak, że dziewczyna znalazła się pod nim
- A jeśli wyjdę ? "Pewnie się znowu krew poleje" ^^ - pomyślał i spojrzał głęboko w oczy dziewczynie, a potem ją pocałował
- Już się obudziłem - uśmiechnął się do niej
- To świetnie... Lepiej nie wychodź. Albo przynajmniej zrób to dyskretnie
- A Ty, dokąd uciekasz moje słoneczko ? - Zapytał z zaciekawieniem
- Tajemnica :3- zaczęła się przekomażać
- Ja Ci dam tajemnice - zaśmiał się i zaczął łaskotać dziewczynę
- no wiedziałam- szybko przekręciła się na brzuch tak że teraz chłopak siedział jej na plecach
- Nie lubisz łaskotek ? A może mały masażyk ? - Zaczął masować jej biodra
- A może tu boli - przesunął, recę wyżej
- Albo tutaj - jego ręce poruszały się w stronę biustu
- asz ty... Masażyk może być...
- A grzeszne pocałunki ? - Położył się delikatnie na jej plecach i odgarniając jedna, ręką włosy zaczął całować dziewczynę w szyję
- mogą być...- Zamknęła oczy
Całował ją po szyi i zachodził w stronę twarzy, jego dłonie zbliżały się do biustu dziewczyny, chłopak odwróci Amelię na plecy i całując dalej po szyi zaczął pieścić jej piersi ta
złapała jego ręce i zaplotła sobie na szyi
Położył się na niej i odrywając się od pocałunku zapytał
- O tej porze nikt do Ciebie nie przychodzi ? Bo wiesz ... jak ktoś nas przyłapie, to będą kłopoty
nie służba chodzi dopiero od 8 a mamy niespełna godzinę 7 mamy jeszcze godzinę... a nawet jeśli mam pojemną szafę - lekko się zachichotała
- Szafę ? Wole wyjść za okno - uśmiechnął się do niej i całował dalej po szyi, obejmując ja i przekręcając tak aby leżała na nim.
A jak cię stajenny podejrzy?- Teraz to ona wzięła się za jego szyję lekko ssąc
- Dobra w ostateczności może byś szafa, chyba nie otwierają Ci jej nie ? Ale by się sprzątaczka zdziwiła jakby mnie zobaczyła stojącego w Twojej szafie
Robiła malinkę, więc nie odpowiedziała XD
- Musze jeszcze do króla zajść, mam pewną sprawę do niego
- Oderwała się od jego szyj
- jak chcesz
- Ale nie śpieszy mi się - pocałował dziewczynę w usta i znowu przechylili się na nią, ale gdy był juz "na górze" zauważył że oboje są na krawędzi łóżka, i nagle się zawahał i razem spadli na podłogę, tak że Amelia upadła na niego
- Auu, chyba przesadziłem z tymi obrotami
Schowała twarz w jego ramie i zaczęła się śmiać
- Nic Ci nie jest ? Bo ja chyba sobie coś stłukłem - zaśmiał się cicho i łapiąc dziewczynę pod kolana i za plecy, podniosl się z nią w gore
- A teraz zaniosę moja Pani do miejsca, które mi wskaże
- Raj...
- To w tamtym kierunku - zwrócił się w stronę łóżka – Na razie tylko taki raj mogę Ci dać, ale juz niedługo, będziesz w prawdziwym raju - uśmiechnął się, pocałował w usta i zaniósł na łóżko
- Chciałabym zostać w tym raju jeszcze, ale, juz zostało nam 10 minut. Lecę na lekcję do księżniczki a ty uważaj na straże...
- dała mu buziaka na pożegnanie...- Pięknie mi wyszło to na szyi- ze śmiechem wybiegła z pokoju

skomentuj (0)
2005-08-30 12:15:23
Królewska korona

Gdy Arisa zniknęła, na twarzy maga pojawił się anielski uśmiech i zamiast czerwonych ślepi demona, pojawiły się ludzkie oczy z charakterystycznym błyskiem. Santos spokojnie rozejrzał się wokół i szepcząc coś do siebie wzleciał kilkanaście metrów w górę. Jego oczy zaszły mgłą odbierając myśli wszystkich ludzi znajdujących się w promieniu trzech kilometrów. Fala i natłok myśli był przeogromny zapomniał zupełnie, że niedaleko znajdował się zamek. W pierwszej chwili te wszystkie informacje prawie powaliły człowieka, ale ten zdołał z tą samą szybkością posortować i skatalogować w swoim skołatanym umyśle. W końcu znalazł to, czego szukał a raczej, kogo, myśli Gilberta były nieskładne i pełne emocji. Jednak Santos wiedział, że udało się mu wypełnić zadanie, które od początku wyznaczył mu mag. Z tryumfalnym uśmiechem na twarzy, wrócił na ziemię, rzucił zaklęcie lecznicze nastawiając sobie nos i zasklepiając rany. Następnie schował ręce w poły czerwono czarnego płaszcza i ruszył w kierunku zamku. Do jego murów dotarł pod wieczór, widok, który go powitał kompletnie go zaskoczył i wyjaśnił parę rzeczy. Do rezydencji Króla Ryszarda z rodu Drommel, ojca Ellen, przybywały różnorakie wysokie osobistości wraz ze swoją służbą. Dlatego to de Ram odebrał niezliczone myśli ludzi stłoczonych w zamkowych murach. Pomimo tego, że zbliżał się wieczór wjazd do zamku i wszystkie okna były rozświetlone blaskiem pochodni i porozpalanych tu i tam ognisk. Nawet na basztach porozpalano ogromne ogniska, co sprawiało, że nad zamkiem pojawiła się żółta łuna. Santos uśmiechnął się do siebie, ale demon uprzedził go wypowiadając następujące słowa. „Idealnie”
Gdy mag obrzucił się magicznymi zaklęciami, nie miał najmniejszych trudności z dostaniem się na zamek, nikt go nie sprawdzał ani nie pytał o zaproszenie, stał się niewidzialny. Bez pośpiechy przemykał dużymi korytarzami w kierunku sali tronowej gdzie powinien znajdować się król. Gdy się w niej znalazł, zobaczył masę ludzi siedzących za stołami, uginającymi się pod wyszukanym jadłem. Wszyscy rozmawiali o pałacowych plotkach, interesach, skandalach i sprawach państwowych. Jak Santos tego nie znosił, dlatego też wolał oddać się magii, ciągle niewidoczny splunął na kamienną posadzkę i przemknął bliżej tuż za siedzisko króla. Ten jednak się nie pojawiał, de Ram musiał na niego czekać prawie pół godziny, w końcu ten pojawił się wchodząc głównym wejściem. Oczywiście najpierw zagrzmiały trąby i zabrzmieli oficjele przekrzykując się nawzajem tytułami króla, wszystko to było takie pompatyczne i robione na pokaz. Jednak to wszystko umywało się do widoku króla, całego skąpanego w złotogłowiach, diamentach i sygnetach. Na głowie miał ciężką i nie wygodną koronę, której można było te wszystkie minusy wybaczyć, jedynie patrząc na nią. Była to robota mistrzów złotników i kowali, wszystkie kształty były płynne i pozaginane, nie było ani jednego kantu, ani ostrej krawędzi. Santosa ciekawiło to, jakim cudem nie ugiął się pod ciężkim płaszczem z gronostajów, z srebrzystymi ciężarkami zapobiegającym rozwarciu się. Nawet bliżej przyglądając się królowi można było dostrzec po wplatane różnego rodzaju mikroskopijne diamenciki w brodę. Oczywiście towarzystwo zaczęło bić brawo i wstawać zza stołów, widząc ten „olśniewający” obraz. Król szedł powoli machając ręką na swych wasali i poddanych z wyższych sfer. Patrzył to na prawo to na lewo, ale gdy zawiesił wzrok na swym tronie, zobaczył rozszerzone, srebrne ślepia maga, świdrujące go na wskroś. Ryszard poczuł jak ziemia pod jego stopami zaczyna uciekać a ściany i ludzie znikać jak i rozsypywać jak domek z kart. Pozostała czerń i dwa punkty oddalone od niego niby o całą wieczność i setki kilometrów. Dla króla ta chwila trwałą wieczność jak zahipnotyzowany stał i patrzył w ślepia Santosa. Nagle ciszę i ciemność rozerwały hałasy dobiegające z pod jego stóp. Wtedy to władca popatrzył na czubki skórzanych butów i zobaczył jak ciemność rozrywa się pod nim. Z powstałych w ten sposób zaczęła wylewać się krew, a później macki, które oplotły jego nogi. Były to skąpane w krwi odnóża jakiegoś dziwnego stwora, każda z macek zamiast wypustki miała zęby pijawki przegryzające ubranie i wsysające się w tkankę. Król chciał krzyczeć i wyrywać się, ale głos stanął mu w gardle, pomimo wysiłków nie mógł poruszyć nogami, niby zrobionymi z ołowiu. Potem nerwowo podniósł wzrok w poszukiwaniu srebrzystych ślepiów. Te jednak zniknęły, ale król nie miał czasu zaprzątać tym głowy. Pierścienie na jego palcach zaczęły go palić niczym roztopione żelazo. Szybko podniósł dłonie na wysokość twarzy i zobaczył, jak pierścienie się roztapiają i zamieniają w małe robaki. Te niczym świdry wbiły się w jego skórę i zaczęły wędrować pod nią przebijając się w kierunku torsu. Król ciągle nie mogąc się wyrwać ani krzyczeć, zaczął drapać to jedna to drugą rękę. Nagle usłyszał stanowczy głos osoby, która się pojawiła przed nim.
-Twój czas się skończył królu, czas na kogoś młodszego.- Santos odsłonił swoją rękę, która zamieniła się w szpon. Ryszard patrzył na to wszystko z przerażeniem wytrzeszczając oczy. Wtedy oczy de Rama zalśniły ze zdwojonym blaskiem i mag zamachnął się wbijając szpon w ciało króla.
-Patrz jak bije twoje własne serce, śmieciu.- Powiedział i wydarł rękę pokazując, zakrwawiony kawałek mięsa ciągle pulsujący w szponach de Rama.
Wtedy to wszystko wróciło do normy, król stanął na środku sali i upadł na ziemię. Korona z jego głowy upadła i potoczyła się tuż pod nogi Santosa, który ciągle był niewidzialny i z uśmiechem przyglądał się staremu królowi.
”Zginął król niech żyje król” Pomyślał i udał się do wyjścia z zamku, nie zwracając uwagi na krzyki, zgiełk i rzucane rozkazy.

skomentuj (1)

Layout by Sakurcia

Księga Gości


Oddaj

Regulamin



1. Zgłaszamy sie u admina lub w księdze gości
2. Dodajemy grzecznie notke chociaż raz w miesiącu ^^
3. Nie dotykamy HTML bo Sakura was pogryzie a nie była jeszcze szczepiona =='
4. Dozwolone są wszelkie przejawy miłosne (czyt. yaoi, hentai itp.)
5. Słuchamy admina (Sprawiamy chociaż takie pozory ==')
6. Emm eeee i eeee miłej zabawy ?XD

Admin











Nick:Sakurcia
www
GG:6645842
Opis: Nu to ja XDDD Wbrew pozorom jestem przyjaźnie nastawiona (czego się gapisz? ==' Nikt Ci nogi nie odgryzł?!) człowiekiem (a te czułka skad sie wzięły na mojej łepetynie? o.O), lubiącym spokój (Zadyma *-*), normalna (łaaaa te białe myszki są wszędzie) i rozumiejąca swoich graczy (Tja =='). Nie macie sie czego bać XDDD Serio! ("Sama w to niewierzysz=='" - dop. moje sumienie). no dobra =.=' No ten...niech moc Dir en Grey bedzie z wami XDD

Gracze











Sakurcia|6645842
Imię: Ellen
Wiek: 16 lat
Funkcja: Księżniczka
Chara: Ellen do swoich 16 urodzim zyła w wielkie wieży nigdy nie wychodząc i nikomu się nie poazując. Ojciec zawsze ją nienawidził dlatego zamykał ją w wiezy. Ellen to z pozoru miła i delikatna dziewczyna, jednak w glębi duszy jest bardzo złośliwa. Łatwo ją zranić, jednak szybko wybacza. Nie wierzy w miłość lub przyjaźń. Zawsze była sama i okłamywana. Ufa tylko zwierzętom i roślinom. Ma starszego brata, który pod wpływem klątwy złej wiedźmy został zamieniony w wilka









Silver|1305532
Imię: Cain
Wiek: 22 lat
Funkcja: Książe (wilk)
Chara: Cain jest starszym bratem Ellen. Kiedy miał dwanascie lat, ojciec zabrał go na jego pierwsze polowanie. Jak to zwykle bywa, oddalił sie od grupy, w pogoni za białą łanią i zaginął bez sladu. Po dwóch latach poszukiwan, rodzice pogodzili sie z jego rzekomą smiercią. Tylko ze Cain nie umarł. Pod postacią wilka wrócił do królestwa zeby dalej opiekowac sie młodszą siostrą, ktorą zresztą bardzo kocha i nie dopusci zeby stała jej sie krzywda









Vrida|1039355
Imię: Maisha
Wiek: 20 lat
Funkcja: Dama Dworu
Chara:Maisha urodziła sie w szlacheckiej rodzinie, jej imie pochodzi z języka afrykańskiego i oznacza Życie. Jest wierną,oddaną pomocnicą jak i przyjaciółką księżny Ellen. Maisha jest pogodna i wesoła. Jest uczuciową dziewczyną, czesto sie zakochuje









Subaru|6261069
Imię: Kei
Wiek: 18 lat
Funkcja: Rycerz
Chara: Kei jest rycerzem w pełni oddanym królestwu. Jego głównym zadaniem jest ochrona księżnikczki (a jakby inaczej XDD). Mimo to w wolny czas przeznacza na treningi u swojego mistrza. Można też go spotkać w karczmie przy kuflu sake czy piwa.









Ryuu|5539750
Imię: Ibrath
Wiek: 23 lat
Funkcja: Opieka nad zwierzętami
Chara:Ibrath od dziecka wychowywał się w śród zwierząt, pól i lasów. Zna wszystkie tereny lepiej, od niejednego mieszkańca królestwa. Dzieki swemu talentowi został wzięty do pałacu jako królewski łowczy i tam opiekuje się końmi, sokołami i psami wykożystywanymi do polowań. Choć ten lubiany przez wyższe sfery sport uważa za okrucieństwo i bestialstwo. Ma łasiece, która jest małym, wrednym stworzeniem i mało komu daje cie obłaskawić. Jego osobowość dobrze odzwierciedla zadanie: "Obcowanie z ludźmi jest o wiele straszniejsze, niż obcowanie z najgorszymi bestiami"









Miyavik|8256986
Imię: Tidus
Wiek: 17 lat
Funkcja: Pogromca smoków
Chara: Radosny chłopak o szczerym usmiechu. Jego oczy stale się śmieją. Na codzień tryska dobrym humorem i wszedzie go pełno. Często brak mu wiary we własne umiejętności i co rusz popada w kompleksy bądź depresję.W Tidusie mozna czytac jak w otwartej księdze. Nie potrafi ukrywac uczuć.Nienawidzi swojego ojca. Pochodz z wyarłego juz prawie klanu "Al Bhed" - potrafi oddychac pod wodą i rozmawiac ze zwierzętami. Za swojego przyjaciela ma Bahamuta, wielkiego pieknego smoka. To dobry chłopak, któremu potrzeba tylko ciepła i miłości.









Miyavik|8256986
Imię: Bahamut
Wiek: 666 lat
Funkcja: Smok? XD
Chara: Chodź jest smokiem to bardziej przypomina człowieka. Zdaniem innych a dużo w nim cech ludzkich, a za mało smoczych. Bahamut jest przyjacielem Tidusa. Ten ostatni uratował mu zycie 5 lat temu. Baha stara się byc mily i uprzejmy, nigdy nie kłamie, chętnie pomaga. Jest tajemniczy. Nie ufa innym Smokom. Jego marzeniem jest bycie człowiekiem. Uznany za zdrajce wśród swoich szuka odpowiedzi na swoje pytania wśród ludzi, których kocha jak swoja rodzinę. Nie ma kobiety, której by nie uczarował swoim wyglądam ( XD ), trzeba przyznać, że uroku mu nie brakuje ;). Bahamut jest jednym z potężniejszych smoków, włada pogodą. Kiedy umrze, na świecie zapanują wieczne burze i deszcze... Ogólnie jest bardzo pogodny, zdaża mu się czasem kłócić z Tidusem, ale to raczej tylko na tle żartobliwym... ^_^ Jest fioletowo-czarnym smokiem.









Ryuu|5539750
Imię: Silk
Wiek: niewiadomo
Funkcja: turysta
Chara:Jaki jest smok.. każdy wie. Zła, okrutna, żądna krwi, skrzydlata jaszczurka. Ten młody lodowy jaszczur, ciekawy ludzi postanowił przybrać postać jednego i poznać te zadziwiające istoty. Jego nie wiedza o zwyczajach jest nieraz potwornie kłopotliwa, gdyż nie przestrzega ogólnie przyjętych zasad kultury czy.. nawet czasem przyzwoitości. Jednak nie robi tego z premedytacją.. to tylko jego niewiedza.









Nessa|2751315
Imię: Arisa
Wiek: 19 lat
Funkcja: Rycerz
Chara: Ojciec Arisy zawsze chciał mieć syna więc od dzieciństwa tak własnie traktował dziewczyne. Nie oszczedzał jej wysiłku fizycznego oraz nauczał jej walki mieczem. Gdy ojciec zmarł, Arisa postanowiła dalej pójść scieżką jaką "wybrał" jej ojciec. Udając mężczyzne służy jako rycerz i dba by nit nie dowiedział się o jej tajemnicy. Z pozoru jest wredna, zlośliwa i twarda, jednak w środku jest zwyczajną dziewczyną którą dość łatwo zranić









Dooby|6429906
Imię: Ayumi
Wiek: 26 lat
Funkcja: Nadworna czarodziejka
Chara:: Ayuki pochodziła ze starego rodu Hono znanego w całym królestwie Allsiar. Zdolności magiczne przechodziły z pokolenia na pokolenie zwiększając swą moc z każdymi narodzinami nowego potomka. Ayuki chociaż bardzo młoda przerosła zdolnościami swoich rodziców i zastąpiła ich na miejscu przy boku Króla.(jak ona tak mogła! >]) Sztukę magiczną opanowała na tyle, że umiała przemienić się w dowolne zwierzę. Bardzo inteligentna (a jakby inaczej XD), piękna ^^' mająca bzika na punkcie książek i dalekich wypraw poza granice królestwa. Zwykle przesiaduje w swojej komnacie wymyślając co nowe zaklęcia, eliksiry itp










Morrigan|2744525
Imię: Gilbert
Wiek: 18 lat
Funkcja: rycerz
Chara:Pod skorupą niedostępnego i cynicznego człowieka kryje się wrażliwe wnętrze romantyka i marzyciela. Gilbert niechętnie pokazuje swoją prawdziwą twarz (wyjątek robi dla młodych, jasnowłosych dziewcząt, do których ma słabość) a o swojej przeszłości też niewiele mówi. Wstydzi się niechlubnych czynów swojego ojca i nie znosi, gdy ktoś go do niego porównuje.










Mika|
Imię: Amelia
Wiek: 25 lat
Funkcja: rNauczycielka
Chara: Amelia jest nauczycielką Ellen. Od zawsze była przeciwna by jej ojciec trzymał ją zamkniętą w wieży, dobrze wiedziała, że dziewczyna w ten sposób nie będzie miała przyjaciół zawsze będzie zamknięta w sobie. Amelia jest świetną łuczniczką, pochodzi z rodu dawnych amazonek. Uwielbia czytać książki, wiele się uczy. Lubi zwierzęta a szczególnie konie. Zna się nawet trochę na magii lecz nie próbuje ujawniać swych mocy. Jest wesołą ale tajemniczą osobą

----










Miyavik|8256986
Imię: Auron
Wiek: 35 lat
Funkcja: Wędrowiec
Chara: Auron to cichy przywódca drużyny. Niby nic nie mówi ale jak już powie to zazwyczaj daje po kościach. Przyjaciel Jecht'a - ojca Tidusa. Twardy, bezwzględny, tajemniczy. Jest także odważny, doświadczony i stanowczy. Nauczał Tidusa walki na miecze. Ma żonę - Lulu, która jest siostrą wiedźmy Femy.










Sakurka|3092503
Imię: Lulu
Wiek: 126 lat
Funkcja: Czarodziejka
Chara: Żona Aurona. Rozważna i mądra kobieta. Jest sisotrą złej Femy, ale w stosunku do niej jest całkiem inna. Mila, lecz bardzo tajemnicza wszyscy nie znaja jej przeszlosci. Jest dobra czarodziejką. Wyrozumiała i chętnie wysłucha każdego. Nie jest naiwna. Jednym slowem : Twarda kobita :P









Yuu|5927589
Imię: Yuna
Wiek: 17 lat
Funkcja:Księżniczka/Czarodziejka
Chara: Księżniczka Yuna, córka Braski - króla sąsiedniego miasteczka Luca z którym królestwo Allsiar nie zyje zbyt pokojowo. Miła i zdolna dziewczyna, posiadająca szlachetne i pełne dobroci serce, dlatego nie potrafi przejść obojętnie obok osoby potrzebującej pomocy. Pomagając innym często zapomina o sobie, czego jej towarzysze oraz ojcieć nie omieszkają odpowiednio skomentować. Sprawia wrażenie troche naiwnej, ale wcale taka nie jest. Uwielbia podrózować, i często to robi. Niechętnie przebywa w zamku. Nielubi kiedy ktos traktuje ja jak ksiezniczke, dlatego też kiedy wychodzi na spacer nie ubiera pieknych kreacji. Doskonale włada magią.









Sakurka|3092503
Imię: Fema
Wiek: 125 lat
Funkcja: Czarownica
Chara: Fema jest złą czarownicą znająca wszystkie zaklecia. Wszyscy rycerze pod rozkazem króla próbują ją zabić! Lecz ona nie daje sie złapać xD Jest bardzo sprytna i potrafi sie nieźle zamaskować. Jej chytrym planem jest zabic krola... To ona zamieniła Caina w wilka









Uchiha Itachi|1151207
Imię: Evo
Wiek: 25 lat
Funkcja: Zaklety Tytan
Chara: Evo od dziecka chciał zostać magiem, lecz same checi nie wystarczyły, nie miał talentu do magii, udało mu się tylko opanować 2 czary, których sie uczył. Posiada Miecz Dusz, który zmienił całkowicie chłopaka. W głebi duszy jest miły, ale okazuje to bardzo żadko. Dzieki podróżom dowiedział się o swoim pradawnym życiu, teraz próbuje odzyskać dawną moc.









R.|3651684
Imię: Ryou
Wiek: 16 lat
Funkcja: Złodziej
Chara:
Ładny zwyczajny chłopak o brązowych oczach. Jest bardzo ambitny i wesoły. Uwielbia ostre jedzenie. Mieszka w Allsiar samotnie. Lubi spiewac, tanczyc.










Pandi/Miyavik|
Imię: Shuin
Wiek: 25 lat
Funkcja: Wędrowny wojownik
Chara: Shuin jest samotnikiem. Jest małomówny, tajemniczy i opanowany. Zdarza mu sie jednak czasem zdenerwować tak bardzo że rzuca wszystkim co ma pod łapką we wszystkich XD. Został porwany ze swojego rodzinnego miasta jak był małym dzieckiem. Robiono na nim dziwne experymenty. Jednak ktoregoś dnia uciekł. Jest zimny i bezwzględny, chowa swoje uczucia i nie ufa ludziom. Nie chce się z nikim wiązać na stałe. Na codzień towarzyszy mu jego wiewiórka ( XD - od autora) - Caro. Dziewczyny za nim szaleją, ale on nie zwraca na to zbytnio uwagi XP. Powiem tylko, ze jego zachowanie nie jest normalne... to tylko skutek tego co przyniosło mu zycie, czyli przeszłość. Rodzinka nieznana XD.










Shini|2744525
Imię: Ravyn Aniketos
Wiek: 17 lat
Funkcja: złodziejka/oszustka
Chara: Ravyn to młoda złodziejka i oszustka. Zna podstawowe zaklęcia (iluzja) i sztuczki magiczne, co w jej zawodzie bywa niezmiernie przydatne. Zwłaszcza dlatego że jest podatna na zmęczenie i szczerze mówiąc w biegu na długie dystanse jest beznadziejna. Od niedawna zaczęła nosić opaskę na prawym oku (po pewnej pechowej rozgrywce w pokera). Niewiadomo jednak co jej się stało, ponieważ od tego czasu chodzi wściekła na cały świat i w trakcie rozmowy szybko schodzi z tego tematu.









Istarantas|3943788
Imię: Santos de Ram / X'lamnan
Wiek: 65 lat/ wygląda na góra 20
Funkcja: Opętany Mag
Chara: Ten człowiek w młodości posmakował zakazanego owocu jakim była magia. Niestety wybrał najgorszą jej odmianę, oddał swoją duszę potężnemu demonowi X'lamanaowi. Ten obiecał że da mu nie skonczoną moc, niestety tak się nie stało. Nauki Santosa szły powoli a z czasem demon przejmował jego ciało i umysł. Dopiero w połowie swych nauk Santos przejrzał na oczy, albowiem wraz z obiecaną mu mocą wzrastała władza demona nad jego ludzką marionetką. Teraz ten biedny człowiek, który wygląa na młodzienca wysportowanego, o bystrym spojrzeniu i wspaniałej aparcy, tak naprawde jest opętany. Zdarza mu się, że demon całkowicie przejmuje władze i jedynie dzięki walce de Rama ciało wraca do właściciela.









Akki|1909241
Imię: Shinobu
Wiek: 17 lat
Funkcja: Kunoichi (Female Ninja XD)
Chara: Dziewczyna przybyła z dalekiego kraju kwitnącej wisienki (XDDD) specjalnie do królestwa Allsiar, gdzie jej nadrzędnym zadaniem jest ochrona księżniczki Ellen. Dziewczyna znając swój obowiązek, stara się zachować powagę i równowagę w każdych sytuacjach, co jednak nie za bardzo jej wychodzi XPPP. Bywa roztrzepana (gdzie ja do cholery odłożyłam te kunai!?) i trochę wybuchowa...(ARGH!). Nie jest zalecane podchodzić do niej, gdy jest wściekła i ma coś ostrego w polu widzenia XD. Jej specjalizacją jest ninjutsu, za to lepiej nie wspominać o walkach w ręcz...









Nessa|2751315
Imię: Ieri
Wiek: 25 lat
Funkcja: Łowczyni demonów
Chara: Ieri jako 5 letnia dziewczynka została sierotą. Jej rodziców, jak i większość miasteczka w którym żyła, wybił demon. Zmarzniętą i okaleczoną, odnalazł ją pewien mnich, który jak się okazało, poszukiwał właśnie tego demona. Przygarnął ją jak własną córke. Przez wiele lat wpajał się że najlepszym wyjsciem dla demona jest smierc. Ieri chłonęła jego nauki i przepełniona chęcią zemsty, została łowczynią demonów. Od tamtego dnia, bez chwili wytchnienia zabije wszystkei potwory i demony które staną jej na drodze. Jest chłodna, wszystko kalkuluje na spokojnie. Wielu porównuje ją własnie do tych których sciga-demonów. jej znaki charakterystyczne to dziwny tatuaż na czole oraz jeden kolczyk zrobiony z pióra.









Silver|305532
Imię: Shizu
Wiek: 389 lat
Funkcja: demon
Chara: bardzo rozrywkowa demonica, ktora za nic ma sobie jakiekolwiek reguły. Zagorzała feministka. Męzczyzn traktuje jako zło konieczne (ale popatrzec zawsze miło xD wiec...). Pochodzi z CZORT-JEDEN-WIE xD. Znaki szczególne? W ekstremalnych warunkach (albo jak jej sie nudzi) wyrastają jej skórzaste skrzydła (takie jak u nietoperza). Mistrzyni czarnej magii i mącenia w głowie